Niepewność i niestabilność gospodarcza. Gwałtowny wzrost i co dalej?

Obecny czas to odkrywanie przez coraz szersze grupy społeczne kruchości, niespójności i niestabilności dotychczasowego ładu społeczno-gospodarczego i geopolitycznego świata. To, co jeszcze kilka lat temu było znane nielicznym co bardziej wnikliwym badaczom, staje się obecnie dla wielu coraz bardziej czytelne. Wpływają na to dynamika i zakres ujawniania się coraz to nowych zjawisk kryzysowych. Wynika to z silnej współzależności i globalnego wymiaru współczesnych problemów społeczno-gospodarczych.

Keynes 75 lat temu w przekonujący sposób dowodził, że kapitalizm ze swej natury jest systemem niestabilnym i podatnym na załamania. Podkreślić jednak należy, że współczesna jego wersja, a więc wersja niekompletnej globalizacji i olbrzymiego oderwania sektora finansów od realnej gospodarki, to gwałtowny wzrost liczby i zakresu czynników destabilizujących. Żyjemy bowiem w gospodarce, która w istotny sposób zamieniła podstawy mechanizmów działania. Wiele podstaw, które wcześniej opierano na racjonalności zachowań, zastąpiono działaniami podporządkowanymi emocjom – optymistycznym lub pesymistycznym.

Przez wiele lat następowała cicha kumulacja czynników destabilizacji wyrażająca się w narastaniu sprzeczności interesów i gromadzeniu się ważnych, a nieuwzględnianych w gospodarce kosztów zewnętrznych. Kryzys 2007–2010 przyczynił się do ujawnienia i obnażenia wielu skumulowanych od dawna, a wcześniej tłumionych sprzeczności i problemów.

Gdy zaczynałem kilka miesięcy temu pisanie tej książki, przyjąłem założenie, że stoję na stanowisku, że świat czeka okres trwale narastającego trendu niestabilności społeczno-gospodarczej. Nie przypuszczałem jednak, że w ciągu tych kilku zaledwie miesięcy, gdy pisałem książkę, rzeczywistość będzie tak wymownie wspierała moją wyjściową tezę.

Syntetycznym wyrazem wielu istniejących współcześnie nabrzmiałych zjawisk destabilizujących są ostre sprzeczności, jakie ujawniają się przy dążeniu do rozwiązywania różnych palących problemów.

I tak ujawnia się sprzeczność między dążeniem do ograniczenia deficytu budżetowego i długu poszczególnych państw a zadaniem walki z recesją, która w warunkach niepewności i ograniczonych wydatków prywatnych wymaga wzrostu wydatków publicznych. W tym miejscu ujawnia się istotna sprzeczność między doraźnym interesem poszczególnych państw a interesem z punktu widzenia rynku globalnego.

Narastanie globalnej konkurencji wymusza na państwach poddanie się presji kapitału, by uelastyczniać rynek pracy. Z drugiej strony, wzrost udziału pracy tymczasowej, samozatrudnienia i innych tzw. umów śmieciowych podważa wcześniejsze podstawy zabezpieczeń socjalnych i bytowych. Wzmaga to niezadowolenie, populizm i niepokoje społeczne.

Bezrobocie, niepewność młodych, spadek bezpieczeństwa społecznego zwiększają poważnie oczekiwania wobec państwa, a postępująca globalizacja to szybki proces słabnięcia zdolności państwa do realizacji takich żądań. We współczesnych warunkach niekompletnej globalizacji kapitał zyskał duże możliwości kontrolowania społeczeństwa, podczas gdy polityka narodowa takie możliwości straciła.

Zadłużenie i nierównowaga handlowa Stanów Zjednoczonych wymaga zdecydowanych działań pobudzających eksport. Ważnym wsparciem byłaby deprecjacja dolara, z drugiej jednak strony istnieją silne dążenia, by wierzytelności Chin i innych krajów nie zostały zdeprecjonowane. Siła tej sprzeczności grozi protekcjonizmem i wojną walutową o niewyobrażalnych skutkach, gdy pieniądz światowy nie ma obecnie żadnych trwałych podstaw.

Utrzymywanie się coraz dłuższych okresów narastania niepewności wzmaga dążenie wielu państw do zabezpieczania się przez zwiększanie nadwyżki handlowej i rezerw walutowych. Pobudza to w Chinach i innych krajach azjatyckich podtrzymywanie agresywnych strategii proeksportowych, co powoduje światową nierównowagę handlową i płatniczą. Staje się to nie tylko ważną przyczyną niestabilności, ale także rodzi populistyczną presję na uruchomienie groźnych przedsięwzięć protekcjonistycznych.

Walka z dekoniunkturą skłania banki centralne do utrzymywania niskich stóp procentowych, z kolei ich niski poziom ułatwia spekulacje na rynku giełdowy i rynku nieruchomości. Blokuje to jednocześnie wykorzystanie inflacji do chociaż ograniczonego zneutralizowania olbrzymiego zadłużenia publicznego i prywatnego.

Dążenie do zneutralizowania ciężaru zadłużenia skłania do ostrych działań oszczędnościowych. Działania ograniczające wydatki państw w warunkach dużego niewykorzystania mocy wytwórczych podtrzymują wielkie bezrobocie i ograniczają wzrost gospodarczy. W ten sposób obniża się środki, jakie można uzyskać w systemie podatkowym. Co zyska się na ograniczeniu wydatków, traci się na wysokości ściągniętych podatków, przy okazji zwiększając niezadowolenie społeczne.

W dłuższej perspektywie największa i najtrwalsza sprzeczność ujawnia się między doraźną walką z niestabilnością i kryzysem a wymogami ekologii. W czasie, gdy szansą na wyjście z kryzysu i złagodzenie skutków wielkiego zadłużenia jest trwały dynamiczny wzrost popytu i aktywności gospodarczej, z punktu widzenia barier surowcowych i przyrodniczych jest to groźny pęd do absorbowania już coraz bardziej ograniczonych zasobów naturalnych Ziemi. Utrzymywanie dotychczasowych mechanizmów ekonomicznych i systemu wartości ludzi opartych na pobudzaniu przez producentów i media ślepego konsumpcjonizmu to droga do katastrofy ekologicznej.

Z powyższych uwag wynika, że żyjemy w czasie, gdy nie tylko świat musi stawiać czoło jednocześnie tylu poważnym wyzwaniom, ale też ich podejmowanie nawzajem się blokuje; postęp w rozwiązywaniu jednych staje się zarazem regresem w zakresie rozwiązywania innych. Stajemy więc wobec trudnych dylematów, gdy najczęściej wybór jest wyborem mniejszego zła.

Z historii powinniśmy się uczyć, że im bardziej bolesne doświadczenie, a więc głębszy kryzys, tym większą naukę wyciąga się z niego i w konsekwencji dokonuje poważnych zmian. Odrzuca się wtedy wiele starych paradygmatów, a więc przekonań teoretycznych, które organizowały dotychczas sposób myślenia i działania. Niewątpliwie nastał czas takich jakościowych przewartościowań, który uzasadnia istotne przemiany nie tylko w teorii, lecz także w systemie społecznych wartości. Działania zaradcze mogą być różne. Mogą one sprowadzać się albo tylko do leczenia objawów, albo też do trudniej dostrzegalnych rzeczywistych przyczyn stanu chorobowego. Jeżeli leczenie skupi się na objawach, a nie prawdziwych źródłach narastającej niestabilności i zjawisk kryzysowych, to wszystko wróci do utrzymywania tych samych narastających problemów. W konsekwencji po niedługim czasie kryzys z już wzmożoną siłą zacznie się od nowa.

Celem napisania tej książki jest szersze naświetlenie źródłowych przyczyn niestabilności, jej konsekwencji i sposobów przeciwdziałania jej. W pierwszym rozdziale staram się zanalizować zjawisko zmienności, niestabilności i niepewności w całokształcie uwarunkowań ekonomicznych, społecznych, politycznych i kulturowych. Staram się przedstawić przyczyny załamania dotychczasowego ładu społeczno-gospodarczego i związane z tym wyzwania dla teorii, a zwłaszcza ekonomii. Drugi rozdział poświęcony jest głównym przyczynom niestabilności.

W piętnastu podrozdziałach przedstawiam charakter tych przyczyn, złożoność możliwości ich neutralizacji. Trzeci rozdział poświęcony jest wpływowi zmiennego, burzliwego otoczenia na funkcjonowanie przedsiębiorstw oraz sposobom ich radzenia sobie z niestabilnością. Czwarty rozdział służy przedstawieniu przedsięwzięć służących ograniczeniu niestabilności. Dzielę te przedsięwzięcia na doraźne, systemowo-ustrojowe, i te, które winny wpłynąć na długofalową konieczną zmianę systemu wartości. Ostatni rozdział jest poświęcony zagrożeniom i szansom, jakie stoją przed Polską w warunkach bardzo niestabilnego otoczenia.

Książka jest z jednej strony kontynuacją dotychczasowych zainteresowań autora, a z drugiej strony próbą odpowiedzi na bieżące potrzeby praktyki.

Respond to this post

You must be logged in to post a comment.