Transformacje demokracji. Doświadczenia, trendy, turbulencje, perspektywy

Niniejszy zbiór jest interdyscyplinarnym przyczynkiem do ciągle żywych, przynajmniej w środowisku naukowym, dyskusji na temat demokracji. Nie jest systematycznym wykładem, ale właśnie przyczynkiem – pokazującym nowe problemy, nowe oceny, akcentującym przede wszystkim dokonujące się przeobrażenia, trendy, doświadczenia i perspektywy procesów demokratyzacji. Zbiór ten jest pokłosiem współpracy dwudziestu kilku osób – naukowców różnych specjalności: inżynierów, informatyków, wojskowych, politologów, ekonomistów, prawników i socjologów. Autorzy są nie tylko różnych specjalności, ale i różnią się stażem naukowym i doświadczeniem życiowym. Czyni to ich wypowiedzi i refleksje zakorzenionymi generacyjnie. Ważnym etapem przygotowawczym była konferencja zorganizowana w Centrum Badań Ewaluacyjnych i Prognostycznych Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie.

Zbiór niniejszy został dość umownie podzielony na części. Pierwsza – obok wprowadzenia A. Chodubskiego – obejmuje niektóre problemy i koncepcje teoretyczne. Przedstawione są rozczarowania i nadzieje demokracji, które z jednej strony budzą krytykę, a z drugiej – tworzą szanse na upodmiotowienie obywateli (L.W. Zacher). Paradoksy i patologie liberalnej demokracji – ważnego nurtu ideologiczno-politycznego przedstawia W. Lamentowicz. Z kolei omówiony jest problem uniwersalizacji modelu demokracji, któremu – w obecnej praktyce – przeciwstawia się model etnodemokratyczny, który powstaje w społeczeństwach wielokulturowych, a takie coraz bardziej wytwarza integracja i globalizacja (K. Krzysztofek).

Część druga zbioru ma za zadanie zaprezentować różne dziedziny i obszary procesów demokratyzacyjnych. K. Leśniak-Moczuk podejmuje fundamentalne zagadnienia relacji demokracji i rynku, równości i wolności. Nowym, mało w Europie Wschodniej spenetrowanym naukowo obszarem eksperymentów i praktyk partycypacyjnych jest sfera nauki i techniki (L.W. Zacher). Sfera ta bywa często postrzegana technokratycznie, tymczasem od co najmniej kilku dekad w rozwiniętych demokracjach jest przedmiotem intensywnej debaty oraz pro-demokratycznych regulacji i działań politycznych (także w Unii Europejskiej jako całości). Wymiar lokalny demokracji przedstawia M. Geise. Z kolei J. Golinowski pokazuje, jak przekazy marketingowe mogą funkcjonować jako narzędzia stabilizujące ład demokratyczny. Ważną, choć dość kontrowersyjną w praktycznym działaniu, rzeczą jest lobbing. Jego instytucjonalizacja jest trudna, ale konieczna (M. Molęda-Zdziech). Żeby demokracja dobrze funkcjonowała, żeby się rozwijała, konieczne jest kształcenie obywatelskości. Są w tej istotnej dziedzinie różne koncepcje (A. Wiktorska-Święcka).

Część trzecia otwiera nowe nietradycyjne obszary dyskursu, a mianowicie prezentowane są – w kontekście wyłaniającego się społeczeństwa informacyjnego – ryzyka i zagrożenia dla demokracji (przestrzegają przed nimi P. Sienkiewicz i J. Matuszewski). Uinformacyjnienie społeczeństw zmienia postrzeganie demokracji. Ilustrują to badania opinii publicznej na przykładzie wybranych grup respondentów (M. Świeboda). Społeczeństwo informacyjne charakteryzuje się także wszechobecną kulturą masową, której fetysze stają się socjotechnicznymi narzędziami programowania ładu społecznego (J. Golinowski). Rozbuchane, i krajowe i globalne, media masowe dają nawet asumpt do wprowadzenia kategorii społeczeństwa medialnego. Czy pomagają demokracji, czy ją psują (pisze o tym T. Goban-Klas)? Nowym zjawiskiem, dzięki mediom, są liderzy multimedialni (R. Sajna).

Część czwarta poświęcona jest dyskusji na temat bezpieczeństwa czyli problemu – w epoce ekstremizmów i terroryzmu – zasadniczego. Między dążeniem do poprawy bezpieczeństwa, czy to narodowego czy globalnego, a wymogami demokracji oraz procesami demokracji i procesami demokratyzacji powstają zderzenia, o czym piszą J. Świniarski i W. Chojnacki oraz K. Żukrowska.

Kolejna część – piąta, ukazuje globalny wymiar demokracji w perspektywie globalnego rządzenia (W. Morawski) oraz – sceptycznie raczej – w perspektywie globalnego społeczeństwa obywatelskiego (L.W. Zacher).

Szósta, ostatnia część zbioru, jest mocno zorientowana na doświadczenia polskiej demokracji (nawiasem mówiąc odniesień do niej nie brakuje i w poprzednich częściach, co naturalne, gdy piszą krajowi autorzy). Szczególnie wskazuje się – oczywiście też, choć skrótowo – w perspektywie teoretycznej i międzynarodowej na nasze problemy tranzycyjne. Demokracja jawi się jako trudny dylemat (J. Mikułowski Pomorski), jej polityczni bohaterowie budzą rozmaite kontrowersje (W. Konarski), zaś wprowadzenie nowych procedur (jak deliberacja) napotyka na opory i bariery (wyjaśnia to F. Pierzchalski).

Dyskurs o demokracji jest daleki od wyczerpania, jest ważny szczególnie dla krajów tranzycyjnych (jak Polska czy inne kraje Europy Wschodniej), dla integrujących się ugrupowań regionalnych (jak Unia Europejska), dla wielkich obszarów globu dalekich od przestrzegania zasad demokracji i praw człowieka, wreszcie dla instytucji i organizacji międzynarodowych i globalnych. Świat cały i poszczególne społeczeństwa radykalnie się transformują – zwłaszcza pod wpływem techniki i „przyspieszenia wszystkiego”. Nie historia i tradycja, ale nowe perspektywy zdają się coraz bardziej rządzić wyborami ludzi, ich aspiracjami i oczekiwaniami. Przyszłość powinna być ich udziałem, kształtowanym demokratycznie przez ich wyobrażenia, wartości i aktywność.

Globalna transformacja biznesu i społeczeństwa

O tym, że przyszło nam prowadzić działalność biznesową w dość złożonych warunkach, nikogo nie trzeba przekonywać. Sytuacja na początku drugiej dekady XXI wieku nie jest zbyt łaskawa dla polskich przedsiębiorców. Na taką ocenę składa się szereg czynników. W kontekście niniejszej monografii wspomnę o tym, że globalizacja i towarzyszący jej proces umiędzynarodawiania wszelakich poczynań nie pozostaje bez wpływu na sytuację w odniesieniu do małych i średnich przedsiębiorstw (MSP).

Należy pamiętać, że MSP, w tym małe i średnie firmy rzemieślnicze, stanowią, z jednej strony, trzon i siłę motoryczną światowej gospodarki, z drugiej zaś strony, jako indywidualni uczestnicy rynku, są w ogromnej większości słabi ekonomicznie. Powoduje to, że każde zachwianie równowagi rynkowej dotyka najpierw właśnie takie firmy i to w sposób bardzo bolesny. Kryzysy ekonomiczne, których nie unikniemy (ale które uczymy się coraz lepiej przewidywać, a tym samym zmniejszać ich skutki) w skali globalnej zmiatają z powierzchni ziemi tysiące średnich i małych firm. Te dramatyczne wydarzenia toczą się jednak lokalnie, w cieniu wydarzeń o charakterze globalnym czy regionalnym i postrzegane są jako marginalne (pada jedna – kilka malutkich firm; kilka – kilkanaście osób traci pracę, kilka rodzin – podstawy egzystencji). Średnie i małe firmy po kryzysie najszybciej się odbudowują. Należy jednak pamiętać, że w większości nie są to te same firmy. I dlatego właśnie tak ważne jest antycypowanie możliwych do przewidzenia niekorzystnych zdarzeń ekonomicznych i społecznych oraz ciągłe prowadzenie szeroko rozumianego dialogu ze wszystkimi jego przymiotnikami (społeczny, obywatelski, autonomiczny, trójstronny itp.). Tylko bowiem permanentnie prowadzony na wszystkich możliwych płaszczyznach dialog pomoże nam przekroczyć granice, o których piszą autorzy niniejszej książki.

W wytworzonych warunkach, prowadząc działalność gospodarczą, nie możemy zapominać, że nasze firmy są wkomponowane w określone środowiska; są ich integralną częścią. Funkcjonujemy w określonej przestrzeni i stamtąd pochodzą nasi pracownicy. Chociażby dlatego nie możemy jedynie powiększać zysku w kategoriach ekonomicznych. Nie mniej istotne są działania proekologiczne i społeczne. Szczególne znaczenie mają poczynania przedsiębiorców o charakterze prospołecznym. Ażeby jednak osiągnąć stan satysfakcjonujący

zarówno mieszkańców, jak i pracodawców nieodzowne jest prowadzenie dialogu społecznego. On bowiem jest szczególną formą debaty o interesach społecznych. Jego uczestnikami są różni i równi partnerzy, w której żadna strona nie dominuje statusem, żaden interes nie jest z mocy prawa ważniejszy od innych i w której nie działa prawo silniejszego – różnice zdań niwelowane są w wyniku wzajemnych ustępstw. To także realizacja zapisu konstytucyjnego, który każdemu obywatelowi gwarantuje prawa podstawowe oparte na poszanowaniu wolności i sprawiedliwości, współdziałaniu władz, dialogu społecznym.

Tak rozumiany dialog społeczny nie jest instrumentem rządzenia, który władza publiczna może stosować, gdy zechce. Władza jest konstytucyjnie zobowiązana do stosowania go. Tych zapisów musimy również przestrzegać my, jako przedsiębiorcy, bowiem jesteśmy stroną owego dialogu. Naszymi partnerami w trakcie dialogu społecznego są: organy samorządu terytorialnego, organy samorządu zawodowego, związki zawodowe, organizacje pracodawców oraz inne organizacje społeczne i przedstawicielstwa środowisk zawodowych i twórczych. Ich prawa i obowiązki, a także pozycję i rolę w dialogu określają odrębne akty prawne. Są one w zasadzie zgodne ze standardami europejskimi.

Reguły dialogu społecznego kształtowane były w Polsce w początkowym okresie transformacji. Dlatego jego zakres siłą rzeczy sprowadza się do cywilizowania stosunków pracy i wpływania na politykę społeczno-gospodarczą. Obecnie gwałtowne przyspieszenie procesów globalizacji i nasilenie gry interesów głównych partnerów społecznych jest czynnikiem, który niejednokrotnie utrudnia przejście do wyższego etapu dialogowania – dialogu właściwego dla budowy społeczeństwa obywatelskiego. Pojawiających się utrudnień nie można jednak wykorzystywać dla realizacji partykularnych interesów i rozwiązań pozostających w niezgodzie z powszechnie akceptowanymi założeniami dialogu społecznego.

Dialog społeczny jest narzędziem łączenia i godzenia interesów rozmaitych grup społecznych. Celem nadrzędnym staje się zaś budowa ładu społeczno-gospodarczego, legitymizowanego przez jak najszersze kręgi społeczeństwa. My, przedsiębiorcy, powinniśmy dialog społeczny postrzegać jako narzędzie (element) budowania porozumienia wśród członków wspólnoty lokalnej (i nie tylko) na rzecz współodpowiedzialności za zrównoważony rozwój społeczeństwa obywatelskiego.

Dialog społeczny jest bowiem najbardziej kompleksową formą porozumienia między wszystkimi interesariuszami obywatelskiej wspólnoty. Przy czym, co chcę mocno podkreślić, dialog społeczny tym różni się od negocjacji, że nie jest działaniem doraźnym, lecz procesem ciągłym. Można powiedzieć, że dialog społeczny jest to proces negocjacji, które – jak w rodzinie – nie kończą się nigdy. Dialog społeczny – to świadomość, że jutro też trzeba będzie rozmawiać. Tak pojmowana, szczególnego rodzaju, konwersacja jest jedynym procesem, który jest w stanie zmniejszyć prawdopodobieństwo ostrych starć i niepokojów społecznych. Konflikty zawsze będą, ale sposób ich rozwiązywania może być różny – nas interesuje tylko twórczy.

Dialog społeczny – to taka sytuacja komunikacyjna, w której dwie strony, reprezentujące jakieś dwie grupy (instytucje) społeczne, przedstawiają w sposób nieskrępowany swoje stanowiska. Stanowiska te zostają wysłuchane i wzięte pod uwagę przez pozostałych partnerów. W trakcie prowadzenia dialogu wszyscy partnerzy zakładają z góry, że pozostali reprezentują racje, które powinny być w jakimś zakresie brane pod uwagę i są przygotowani do podejmowania trwałych kompromisów. Tak rozumiany dialog nie istnieje bez kapitału społecznego (wspólnych wartości i wzajemnego zaufania). Nie jest możliwy bez humanistycznego postrzegania szeregu zjawisk, nie zawsze bezpośrednio związanych z przedsiębiorczością.

Dialog społeczny oraz jego podstawowe zasady i formy instytucjonalne spełniają istotną rolę w przebiegu złożonych procesów przebudowy systemowej jako doniosły czynnik zapobiegania, łagodzenia i likwidowania sporów wynikających z nieuchronnej konfrontacji różnych – często skrajnie rozbieżnych – interesów. Dialog służy także poszukiwaniu konstruktywnych i trwałych rozwiązań, które w sferze politycznej odpowiadałyby potrzebom demokratyzacji, a w sferze gospodarczej – mechanizmom i regułom społecznej gospodarki rynkowej.

Mimo wieloletnich tradycji, doświadczeń i szeregu rozwiązań praktycznych, polski dialog społeczny nie wyczerpał swoich możliwości. Z tego, co obserwujemy na co dzień, wynika, że istnieje społeczna potrzeba nie tylko rozwijania dialogu zwanego w Polsce branżowym, ale również poszerzenia Komisji Trójstronnej, między innymi o reprezentacje rolników i bezrobotnych, a także wzmocnienia roli wojewódzkich komisji dialogu społecznego.

Korzystając z obu form dialogu, zinstytucjonalizowanego i pozainstytucjonalnego, należy pamiętać o zachowaniu między nimi odpowiednich proporcji. W dialogu zinstytucjonalizowanym negocjacje zbiorowe są prowadzone przez specjalnie powołane do tego celu instytucje, rady czy komisje, działające na podstawie aktów prawnych lub przyjętych porozumień. Udział w pracach takich instytucji jest ograniczony do kilku najbardziej reprezentatywnych organizacji związkowych i pracodawców, które są w stanie realnie wpływać na zachowania swoich członków, tak aby mogły ich skłonić do zastosowania się do ustaleń ciała trójstronnego. Z kolei pozainstytucjonalny dialog realizowany może być przez zawieranie układów zbiorowych pracy oraz konsultacje i opiniowanie, będące realizacją uprawnień organizacji partnerów społecznych wynikających z ustawodawstwa ich dotyczącego. W formach nieinstytucjonalnych możliwe jest tworzenie dialogu obywatelskiego z udziałem organizacji pozarządowych. Praktyka że często praktykowaną formą dialogu niesformalizowanego – zwłaszcza w razie zagrożenia konfliktami społecznymi – są kontakty prowadzone doraźnie. Tego typu dialog określany jest jako doraźny (ad hoc). Występuje on poza kontaktami zinstytucjonalizowanymi i, jak pokazuje życie, wartość takiego dialogu jest stosunkowo duża (jest korzystnie postrzegany), zwłaszcza w wymiarze lokalnym.

Organizacyjnym trzonem dialogu społecznego w Polsce jest Trójstronna Komisja ds. Społeczno-Gospodarczych, która stanowi forum dialogu społecznego prowadzonego dla godzenia interesów pracowników, interesów pracodawców oraz dobra publicznego. Celem działalności Komisji jest dążenie do osiągnięcia i zachowania pokoju społecznego, a tego nie da się osiągnąć bez dialogu społecznego. Nikogo nie powinien więc dziwić zapis, że do kompetencji Komisji należy prowadzenie dialogu społecznego w sprawach wynagrodzeń i świadczeń społecznych oraz w innych sprawach społecznych lub gospodarczych, a także realizacja zadań określonych w odrębnych ustawach.

Sygnalizowane znaczenie Komisji wynika z wielu faktów. Dla nas, przedsiębiorców, istotne jest to, że w skład Komisji wchodzą przedstawiciele strony rządowej, strony pracowników oraz strony pracodawców. Udział w pracach biorą przedstawiciele jednostek samorządu terytorialnego, z głosem doradczym, w zakresie dotyczącym wykonywania zadań publicznych przez samorząd terytorialny. Z kolei stronę pracowników reprezentują przedstawiciele organizacji związkowych, a stronę pracodawców – reprezentatywne organizacje, którymi są: Konfederacja Pracodawców Polskich, Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych i Związek Rzemiosła Polskiego.

Przybliżenie tych faktów uznałem za stosowne z kilku powodów. Wszystkich nie będę wymieniać, skupię się jedynie na pewnych kwestiach wynikających z treści niniejszej książki. Powstała ona w wyniku „spotkania się” przedstawicieli trzech różnych państw i zbieżnego pojmowania spraw przyszłości. Autorzy, jako naukowcy, teoretycy i praktycy, przedstawiają skondensowany obraz zjawisk, które wystąpią zapewne w przyszłości. Niekiedy być może postrzeganie pewnych kwestii jest zbyt mocne, a inne zagadnienia z kolei w ogóle nie są zauważone. Niezaprzeczalnie jednak to, co nas czeka, będzie w przyszłości zwiększało wymagania w odniesieniu nie tylko do kompetencji przedsiębiorców. Oprócz wiedzy i kwalifikacji pożądana będzie umiejętność komunikowania się ze społeczeństwem. Trzeba będzie w społecznościach lokalnych i regionalnych poszukiwać sprzymierzeńców dla naszych planów, eliminując po drodze wszelkie nieporozumienia.

Dzięki przybliżeniu pewnych kwestii związanych z dialogiem społecznym chcę wyraźnie podkreślić potrzebę doskonalenia tej formy komunikowania się z ludźmi. To bowiem doskonałe narzędzie gwarantujące powiększanie się grona sympatyków (sprzymierzeńców) naszych poczynań. To także bardzo czuły (newralgiczny) element działania przedsiębiorców, których celem jest wzrost jest najlepszym weryfikatorem przyjmowanych rozwiązań. Z nich wynika, satysfakcji pracowniczej, co z kolei prowadzi do identyfikacji pracowników z firmą i wpływa na ich zaangażowanie w pracy. Zwiększy się więc ich aktywność, a zapewne i innowacyjność oraz kreatywność, co pozwoli poszczególnym przedsiębiorstwom być bardziej konkurencyjnymi i to bez naruszania interesu społecznego.

Postrzegam ją także jako swoistą formę naszego przygotowania się do tego, co nas czekać będzie w przyszłości. Znając jej obraz (wymiar), łatwiej będzie nam przygotować się do tego, co nastąpi. W podejmowanych działaniach czynnik zaskoczenia i towarzyszące mu zjawiska nie będą odgrywały dużej roli – nie osłabi się nasza pozycja w wymiarze krajowym i międzynarodowym

Polityka kohezji i konwergencja gospodarcza regionów oraz krajów UE

Polityka kohezji w Unii Europejskiej i procesy konwergencji gospodarczej regionów są tematem nadal kontrowersyjnym. Kontrowersje budzi efektywność samej polityki kohezji, zaś liczne raporty i opracowania, cytowane również w prezentowanej monografii, zawierają wiele argumentów wskazujących na relatywnie niską efektywność tej polityki.

Prezentowana książka powstała w wyniku realizacji programu badawczego pt. „Konwergencja gospodarcza między wybranymi regionami w Polsce i krajach Unii Europejskiej ze szczególnym uwzględnieniem regionu świętokrzyskiego” prowadzonego przez zespół pracowników Wyższej Szkoły Handlowej im. Bolesława Markowskiego w Kielcach w latach 2007–2010 pod kierunkiem prof. WSH dr. hab. Sławomira I. Bukowskiego. W zespole pracowali: prof. WSH dr hab. Eliza Frejtag-Mika, dr Danuta Mokrosińska, mgr Szymon Jędrasek.

W rozdziale 1 Sławomir I. Bukowski analizuje teoretyczne aspekty związane z wpływem utworzenia Unii Ekonomicznej i Monetarnej na różnice w rozwoju gospodarczym regionów.

Rozdział 2 autorstwa Danuty Mokrosińskiej został poświęcony w całości problematyce celów, zasad i efektywności polityki kohezji w Unii Europejskiej.

W rozdziale 3 Danuta Mokrosińska przedstawiła wyniki analizy porównawczej kształtowania się PKB, PKB per capita w regionach Polski i w wybranych krajach Unii Europejskiej.

W kolejnym rozdziale Danuta Mokrosińska zaprezentowała wyniki analizy aktywności zawodowej, zatrudnienia i bezrobocia w Polsce i w wybranych krajach Unii Europejskiej z uwzględnieniem rozkładu bezrobocia na poziomie NUTS 1.

Szymon Jędrasek przedstawił w rozdziale 5 wyniki analizy struktury przedsiębiorstw w wybranych krajach Unii Europejskiej.

Eliza Frejtag-Mika analizuje w rozdziale 6 problem rozwoju i stabilizacji w Europie na tle zmieniających się warunków w gospodarce światowej.

Sądzimy, że książka ta będzie interesującą i pożyteczną lekturą dla ekonomistów, studentów uczelni ekonomicznych, polityków gospodarczych i dziennikarzy.

Życzymy przyjemnej lektury.

Glokalizacja redakcja naukowa Kazimierz Kuciński

Od pewnego czasu uświadomiliśmy sobie, że krążące od dawna nad światem widmo ma swoje, wprawdzie niezbyt piękne, dwunastoliterowe imię. Ten ambiwalentny, dla nielicznych dobry, dla większości złowrogi, duch nazywa się globalizacja. W ciągu minionego ćwierćwiecza poświęcono mu niezliczoną liczbę najróżniejszych badań, studiów i opracowań, chcąc dociec jego natury i sposobów oddziaływania na nasze życie. Przypisywano mu wszystko co złego spotykało w tym czasie państwa, regiony, miasta, wsie i przedsiębiorstwa oraz zwykłych ludzi, a jednocześnie przekonywano, że owomzimu jest dobre.

Sławiąc i ganiąc globalizację traktowaną jako praprzyczyna wszechrzeczy, nie dostrzegano jednak, że ma ona swoje alter ego podążające za nią niczym cień i stanowiące jej rewers. Tym rewersem globalizacji jest glokalizacja. Im silniej bowiem integrują się narodowe gospodarki, a poszczególne rynki i sektory nabierają globalnego charakteru, im więcej jest myślących i działających globalnie podmiotów gospodarczych, tym większą rolę ogrywają lokalne społeczności i gospodarki. Globalizacja odkrywa na nowo ich znaczenie i wyrywa je z marazmu, stwarzając zagrożenia dla ich istnienia i tożsamości, a zarazem nowe możliwości i szanse rozwojowe. Globalizacja staje się układem odniesienia i warunkiem brzegowym rozwoju lokalnego. Determinuje go niezależnie od tego, czy lokalne społeczności i gospodarki zdają sobie z tego sprawę, czy nie, czy potrafi ą ją wykorzystać jako czynnik rozwojowy, czy traktują ją jako niemożliwą do przezwyciężenia barierę cywilizacyjnego i ekonomicznego awansu.

Zwornikiem sprzęgającym te dwa fantomy jest lokalizacja przedsiębiorstw. Solą globalizacji, a zarazem warunkiem ekonomicznego sukcesu lokalnych gospodarek oraz podmiotów gospodarczych działających w warunkach globalizacji i zgodnie z jej logiką, są bowiem trzy rzeczy, a mianowicie: lokalizacja, lokalizacja i lokalizacja. Oznacza to, że wraz z pogłębianiem się globalizacji rośnie znaczenie lokalnych uwarunkowań funkcjonowania działających w skali globalnej podmiotów gospodarczych, a więc nie bez znaczenia jest także to, jak układają się relacje między operującymi w globalnej przestrzeni ekonomicznej podmiotami gospodarczymi a ich lokalnym otoczeniem. Ten lokalny wymiar globalizacji jest właśnie nazywany glokalizacją. Analizując ją, rozważamy zatem w istocie globalizację, tyle że à rebours.

Glokalizacja stanowi swoistą syntezę globalizacji i lokalizacji pozwalającą na widzenie globalizacji z innego, niejako odwrotnego, niż się to na ogół czyni, punktu widzenia. Umożliwia dostrzeganie i analizę:

- przyczyn i konsekwencji lokalizacji w konkretnym otoczeniu lokalnym (w lokalnej przestrzeni ekonomicznej) zorientowanych globalnie podmiotów gospodarczych,

- warunków otwierania się tego otoczenia lokalnego na resztę świata i integrowania się z nim,

- stymulujących rozwój lokalny miejscowych rozwiązań instytucjonalnych sprzyjających pozyskiwaniu inwestycji czynionych przez zorientowane globalnie podmioty gospodarcze.

Książka, którą oddajemy do rąk Czytelników, stanowi właśnie próbę pokazania wynikających z lokalizacji i mających wpływ na lokalizację podmiotów gospodarczych jej lokalnych uwarunkowań i implikacji. Jest ona owocem prowadzonego pod moim kierunkiem w roku 2010 w Kolegium Nauk o Przedsiębiorstwie Szkoły Głównej Handlowej badania noszącego roboczy tytuł „Globalizacja a lokalizacja działalności przedsiębiorstw” (badanie statutowe nr 01/S/0001/10). Badanie to zmierzało do pokazania, jak przebiega zderzenie globalnych inwestorów z realiami lokalnych gospodarek i społeczności, przy czym chodziło o to, by spojrzeć na nie z punktu widzenia tych ostatnich, i to ujęcie prezentujemy w tej książce.

Pokazujemy, jak lokalne uwarunkowania kulturowe stają się same w sobie czynnikami lokalizacji przedsiębiorstw, jak transformują pozostałe czynniki lokalizacji, zwłaszcza te miękkie, jak wpływają na percepcję wynikających z nich korzyści przez odmiennych kulturowo inwestorów oraz jak ewoluują pod wpływem kontaktów z zagranicznymi inwestorami i podążającymi za nimi ekspatami.

Nawiązujemy do formowania się globalnego rynku lokalizacji, na którym zgłaszany przez globalne firmy popyt na lokalne miejsca lokalizacji zderza się z podażą oferowanych przez lokalne społeczności miejsc lokalizacji traktowanych jako swoiste produkty lokalizacyjne, którymi stają się kraje, ich regiony różnej skali geograficznej, miasta i sektory narodowych gospodarek. Zwracamy przy tym szczególną uwagę na kwestię atrakcyjności tych produktów lokalizacyjnych determinującą ich konkurencyjność. Analizujemy źródła przewagi konkurencyjnej lokalnych produktów lokalizacyjnych i proces jej dyskontowania przez interesariuszy procesu lokalizacji przedsiębiorstw dokonywanej w warunkach globalizacji oraz presji na zrównoważony ekologicznie i społecznie rozwój lokalny.

Interesuje nas zatem nie tylko to, jak są kreowane i oferowane lokalne produkty lokalizacyjne, ale także to, jak są one wybierane przez, surfujących po globalnym rynku lokalizacji w poszukiwaniu korzyści wynikających z lokalizacji, globalnie myślących i działających inwestorów, a przede wszystkim to, jak powstające w wyniku dokonywanych przez nich inwestycji obiekty wrastają w lokalne gospodarki. Analizujemy proces zakorzeniania się tych podmiotów gospodarczych i ich wchodzenie w lokalne sieci powiązań ekonomicznych, a wręcz kreowanie tych układów.

Nie ograniczamy się przy tym jedynie do dostrzegania tego, co dzieje się pod wpływem decyzji lokalizacyjnych podejmowanych przez zagranicznych inwestorów w najlepiej rozwiniętych, a co za tym idzie najbardziej atrakcyjnych dla nich regionach kraju. W polu naszego widzenia znajdują się także regiony peryferyjne, słabiej ekonomicznie rozwinięte, jakby zacofane cywilizacyjnie, a co za tym idzie mniej atrakcyjne lokalizacyjnie i niejako wykluczone z globalnej gospodarki. Interesuje nas, na ile i w jakiej sytuacji dociera do nich tandem „globalizacja – glokalizacja”. Zastanawiamy się, czy mogą być i czy są, a może raczej tylko bywają, oferowanymi i akceptowanymi na globalnym rynku produktami lokalizacyjnymi, a przede wszystkim jak przebiega w tego typu regionach percepcja wynikających z globalizacji uwarunkowań rozwoju lokalnych gospodarek i podmiotów gospodarczych.

Świadomość globalnego uzależnienia lokalnych procesów rozwojowych jest ciągle jeszcze niewielka. Z badań przeprowadzonych w województwie świętokrzyskim w ramach projektu badawczego1, którego pokłosiem jest niniejsza książka, wynika, że tylko 8% z przebadanych mikroprzedsiębiorców z tego regionu jest zdania, że globalizacja miała jakikolwiek wpływ na ich decyzje lokalizacyjne, zaś wśród przedstawicieli władz samorządowych ponad setki gmin tego regionu jedynie 4% dostrzegało wpływ globalizacji na decyzje lokalizacyjne podmiotów gospodarczych wybierających ich jednostkę terytorialną jako miejsce prowadzenia działalności gospodarczej. Z drugiej jednak strony jedna czwarta badanych przedstawicieli lokalnych władz samorządowych twierdziła, że globalizacja jest wedle nich bardzo ważnym czynnikiem determinującym konkurencyjność ich gminy. Jednocześnie około 60% z nich uznało, że takim czynnikiem jest podporządkowanie się samych gmin i zlokalizowanych w nich przedsiębiorstw wymogom ekorozwoju.

Ta pozorna sprzeczność sugeruje, że o ile globalizacja wpisała się już na trwałe jako determinanta lokalnych procesów rozwojowych, to jej glokalizacyjne alter ego zdaje się być niedostrzegane, a mechanizm jego działania wydaje się być niezbyt zrozumiały, co świadczy o potrzebie wnikliwego przyjrzenia się fenomenowi glokalizacji i poddaniu go pogłębionej analizie, co czynimy na kartach tej książki. Nasze rozważania i analizy dotyczące glokalizacji odnosimy wprawdzie do Polski, ale żywimy przekonanie, że mają one walor uniwersalny, bowiem tak jak globalizacja, tak i glokalizacja jest jedna, choć miewa różne oblicza i różne są formy przejawiania się ich metafizycznego związku.

I Ogólnopolski Kongres Analityków Informacji

I Ogólnopolski Kongres Analityków Informacji

kongres_analityczny_popr-1

Program Kongresu:

10:00 – 10:30              rejestracja

10:30 – 10:45              powitanie: prof. Edmund Wnuk-Lipiński, Rektor Collegium Civitas oraz prof. Stanisław Mocek, Prorektor Collegium Civitas ds. Dydaktycznych

10:45 – 11:00               „Analityk informacji: wykształcenie i profesja” dr Krzysztof Liedel

11:00 – 11:30              „Metodologia analizy informacji” – dr Tomasz Aleksandrowicz

11:30 – 12:00              „Analiza ryzyka” – dr Dobrosław Mąka

12:00 – 12:15             przerwa

12:15 – 12:45              „Analiza systemowa w zarządzaniu informacją” – prof. Piotr Sienkiewicz

12:45 – 13:15              „Prognozowanie w stosunkach międzynarodowych” – prof. Mirosław Sułek

13:15 – 13:45              „Geoinformacja w prognozowaniu zdarzeń” – prof. Tomasz Bajerowski

13:45 – 14:30             przerwa

14:30 – 15:00             „Foresight. Zarządzanie przyszłością” – red. Edwin Bendyk

15:00 – 15:30             „Analiza w procesie kontrterrorystycznym” – Paulina Piasecka

15:30 – 16:00              PANEL DYSKUSYJNY: „Znaczenie think-tanków dla bezpieczeństwa narodowego”

Prowadzenie: dr Tomasz Aleksandrowicz

Udział: dr Tadeusz T. Kaczmarek, gen. Marek Dukaczewski,
prof. Jarosław Gryz, Tomasz Otłowski

16:00 – 16:15             podsumowanie Kongresu: Grzegorz Cieślak

RSVP: cbnt@collegium.edu.pl

Kto kieruje globalizacją? Think Tanki, kuźnie nowych idei. Tadeusz Kaczmarek

Książka jest próbą odpowiedzi na intrygujące pytanie:

Kto kieruje globalizacją?

W książce jest mowa o Think Tankach, które są współczesnymi kuźniami i laboratoriami nowych idei.

O tych specyficznych instytucjach w Polsce bardzo rzadko pisano. Tymczasem Think Tanki odgrywają niezwykle ważną rolę w procesie globalizacji, a zwłaszcza w kształtowaniu gospodarki światowej.

Poznanie roli tych instytucji w określaniu priorytetów politycznych, gospodarczych i społecznych głównych podmiotów, a zwłaszcza państw, w międzynarodowych stosunkach gospodarczych jest niezbędne dla zrozumienia mechanizmów rządzących światową polityką i gospodarką.

Fakt, że Think Tanki działają na ogół w głębokim tle i na zapleczu głównego nurtu polityki w poszczególnych krajach – nie umniejsza ich znaczenia w wypracowywaniu ostatecznego kształtu tej polityki.

Koncepcje formułowane przez Think Tanki przekładają się na konkretne działania decydentów i mają wpływ na losy milionów ludzi. Poznanie specyfiki działania Think Tanków jest tym ważniejsze, że są to instytucje pozostające poza demokratyczną kontrolą.

W mojej książce scharakteryzowałem najważniejsze Think Tanki działające w Stanach Zjednoczonych, w Wielkiej Brytanii, w Niemczech i w Polsce. Idee propagowane zwłaszcza przez amerykańskie Think Tanki stały się podstawą globalnej ekspansji gospodarczej i politycznej koncernów międzynarodowych i instytucji finansowych. Globalne oddziaływanie tych podmiotów na polską gospodarkę nie jest jeszcze zbadane i ocenione.

W książce zostało przeanalizowane zagadnienie kierowania niezwykle złożonym procesem globalizacji polityki i gospodarki światowej przez Think Tanki. W kolejnych rozdziałach tej pracy przedstawione zostały następujące zagadnienia.

W rozdziale pierwszym zdefiniowane zostało pojęcie Think Tanku oraz przedstawiono podstawowe narzędzia i sposoby oddziaływania na polityków i decydentów.

W drugim rozdziale scharakteryzowane zostały fenotypy Think Tanków. Pierwsza generacja TT to uniwersytety bez studentów, a druga generacja TT to instytuty wykonujące badania na zlecenie (np. RAND Corporation). Relatywnie nowa grupa TT to tzw. Advocacy Think Tank – ukierunkowane na praktyczne działanie, a nie na badania naukowe.

W trzecim rozdziale autor przedstawił metodologię ustalania rankingów Think Tanków i kryteria selekcji istniejących TT. Za Jamesem G. McGannem przedstawił rankingi dla kilku grup TT.

W czwartym rozdziale została podjęta próba udzielenia odpowiedzi na praktyczne pytanie, jak należy szkolić ekspertów i doradców dla polityków? Jest to złożona kwestia, ponieważ doradcy muszą znać dość szerokie spektrum problemów politycznych, prawnych, społecznych, wojskowych i innych.

W rozdziale piątym przedstawiona została rola amerykańskich TT w kierowaniu globalną polityką i gospodarką. Szczegółowo zostały scharakteryzowane najważniejsze Think Tanki, a wśród nich Brookings Institution, Council on Foreign Relations, Carnegie Endowment for International Peace i RAND Corporation. Jest to niezwykle ważny aspekt dywagacji prowadzonych nad tym, które Think Tanki wywierają największy wpływ na proces globalizacji.

Rozdział szósty został poświęcony omówieniu działalności brytyjskich Think Tanków. Nie mają one jeszcze takiego znaczenia jak amerykańskie Think Tanki, jednak starają się o zajęcie ważnej pozycji w globalnej strategii rozwoju współczesnego świata. Autor charakteryzuje takie Think Tanki, jak Adam Smith Institute, Centre for European Reform, Center for Policy Studies i Chatham House.

W siódmym rozdziale zostało przedstawionych 25 akademickich Think Tanków funkcjonujących w Niemczech, a wśród nich Deutsches Institut für Wirtschaftsforschung (DIW) – Berlin, z długoletnią tradycją Institut für Weltwirtschaft w Kilonii oraz IFO Institut z siedzibą w Monachium. Niemieckie instytuty zostały podzielone na trzy grupy: instytuty badające procesy gospodarcze, politykę pokojową i bezpieczeństwo oraz zajmujące się środowiskiem, społeczeństwem i techniką.

Ósmy rozdział autor poświęcił polskim Think Tankom, które nie mają jeszcze długiej historii, ale ambitnie starają się włączyć w wielopłaszczyznowe procesy globalizacyjne. Podzielił je na instytuty zajmujące się problematyką polityczną, ekonomiczną i innymi zagadnieniami. W pierwszej grupie charakteryzuje Ośrodek Studiów Wschodnich, Polski Instytut praw Międzynarodowych, Centrum Stosunków Międzynarodowych, Demos Europa, Centrum Europejskie Natolin, Instytut Sobieskiego, Instytut Kościuszki, Instytut Studiów Strategicznych. W grupie Think Tanków ekonomicznych omawia Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych, Centrum im. Adama Smitha, Instytut Badań Rynku, Konsumpcji i Koniunktur, Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową. W trzeciej zaś grupie przedstawia Instytut Spraw Publicznych, Fundację im. Stefana Batorego, Fundację Instytut Globalizacji i Helsińską Fundację Praw Człowieka.

W rozdziale dziewiątym autor przedstawił globalne trendy globalizacji. W rozdziale dziesiątym autor postawił ambitne pytanie: Kto kieruje globalizacją rynków finansowych? Poszukując odpowiedzi, zwraca uwagę na rolę Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Niemiec. Następnie zwraca uwagę na umiędzynarodowienie narodowych rynków finansowych, a następnie przejście od umiędzynarodowienia do globalizacji rynków finansowych.

Rozdział jedenasty poświęcony jest wpływowi kolejnych rewolucji przemysłowych na rozwój cywilizacyjny świata. Chodzi o globalne przemiany. Przede wszystkim omówiona została trzecia rewolucja przemysłowa ostatnich czasów. Myśli przedstawione w tym rozdziale pozwalają zrozumieć gwałtowne zmiany dokonujące się w XXI wieku.

W rozdziale dwunastym autor postawił kontrowersyjne pytanie, a mianowicie: plan Marshalla – Amerykańska pomoc czy początek rządzenia Europą? – Szczegółowa analiza procedur związanych z tym planem amerykańskiej pomocy dla Europy prowadzi do wniosku, że był to dalekosiężny plan administracji amerykańskiej – do rządzenia Europą.

Rozdział trzynasty nosi niepokojący tytuł: Teorie spiskowe. Jednak autor pragnie tylko zaciekawić Czytelnika. Ostatecznie pisze o New World Order, a następnie krótko charakteryzuje wybrane teorie spiskowe. Wspomina Iluminatów, Protokoły Mędrców Syjonu, zastanawia się nad pojęciem: New Age, gradualizmem i HAARP’em.

Rozdział czternasty jest próbą obiektywnego i rzeczowego opisania Grupy Bilderberg, wokół której krążą „niestworzone” sensacje. Książkę zamyka autor rozdziałem piętnastym o CIA jako specyficznym mega Think Tanku we współczesnym globalnym świecie.

Co robić, gdy dojdzie do aktu napastowania seksualnego?

Jednym z problemów, na który uczniowie się uskarżają, jest obojętność nauczycieli. W ich opinii nauczyciele zbyt często udają, że nie widzą agresji i przemocy rozgrywającej się przed ich oczami. Bierność dorosłych istotnie może stanowić przeszkodę na drodze do szkoły wolnej od przemocy. Wszelkie działania profilaktyczno-wychowawcze tylko wtedy odniosą skutek, jeśli dorośli zobowiążą się, iż zawsze będą reagować wobec przemocy. To, czy nauczyciele (i inne osoby należące do społeczności szkolnej) zdecydują się reagować na każdy akt napastowania, czy też nie, przesądzi o sukcesie wszystkich wcześniej podjętych działań i określi szanse na zmianę społecznych postaw wobec przemocy.

Kiedy w szkole akt napastowania seksualnego zostaje ujawniony, działania interwencyjne należy skierować zarówno do osoby poszkodowanej, jak i sprawcy. Osobie poszkodowanej będzie potrzebne wsparcie i psychologiczna pomoc, aby mogła powrócić do równowagi. Sprawcy należy stworzyć szansę przepracowania zaburzeń poznawczych, trzeba też zadbać, by zadośćuczynił ofierze.

Skupienie działań interwencyjnych na osobach poszkodowanych nie zniweluje zjawiska napastowania. Szansa na zmniejszenie skali agresji i przemocy pojawi się tylko wtedy, gdy działaniami obejmiemy sprawcę.

Generalne zasady

- Zawsze reaguj w obliczu napastowania. Traktuj poważnie każdy incydent napastowania seksualnego zgłoszony przez personel szkoły lub uczniów. Jeśli nawet osoba poszkodowana nie składa skargi, incydent powinien być omówiony bądź z zainteresowanymi, bądź z klasą.

- Wielu dorosłych po prostu zaprzecza istnieniu takiego zjawiska jak seksualne napastowanie, mówiąc: to tylko końskie zaloty; chłopcy muszą się wyszumieć; czasem chłopcy są grubiańscy, chamscy, trzeba to zrozumieć; to porządny chłopak, tylko się wygłupiał; przecież nie chcesz, żeby ktoś miał przez ciebie kłopoty; po prostu nie zwracaj na nich uwagi; trzymaj się od niego z daleka. Nigdy tak nie mów! Nie pozwól też, by ktoś tak komentował zdarzenie. Osoba poszkodowana bądź jej rodzice, słysząc takie słowa, najprawdopodobniej uznają, iż szkoła nie jest instytucją odpowiedzialną, godną zaufania.

- Ponieważ młodzi są skłonni akceptować wiele zachowań, które dorośli uznaliby za przemocowe, porozmawiaj z osobą poszkodowaną o tym, jak wyobraża sobie koleżeńskie, partnerskie relacje w grupie bądź dobry, udany związek.

- Ustal fakty. Określ, co należy zrobić na rzecz osoby poszkodowanej i jakie kroki podjąć w stosunku do sprawcy. Osobno porozmawiaj ze sprawcą i osobą poszkodowaną.

- Powiedz sprawcy, że jego zachowanie było niewłaściwe i stanowiło złamanie praw obowiązujących w szkole. Zapewnij bezpieczeństwo i wsparcie osobie poszkodowanej. Dzięki takim działaniom uczniowie otrzymają jasny komunikat, że napastowanie seksualne nie będzie tolerowane w szkole.

- Sporządź notatkę, w której zamieścisz podstawowe informacje. Jeśli akt napastowania był poważny, trzeba zawiadomić policję.

- Powiadom o zdarzeniu rodziców sprawcy i osoby napastowanej, szczególnie jeśli akt napastowania był poważny lub powtarzał się często. Komunikat skierowany do rodziców powinien zawierać podstawowe informacje ( kto, kiedy, co zrobił), a także stwierdzenie, że zachowanie sprawcy stanowiło złamanie zasad obowiązujących w szkole. Należy też przypomnieć o możliwych konsekwencjach czynu oraz zasygnalizować planowane działania wychowawczyni lub pedagoga.

- Traktuj w ten sam sposób dziewczęta i chłopców. W tym celu:

  • rozważ, w jakim stopniu na nastawienie Twoje i szkoły do zdarzenia ma wpływ tzw. podwójny standard moralności. Zgodnie z tym standardem, inaczej jest oceniana aktywność seksualna dziewcząt/ kobiet i chłopców/mężczyzn i ich odpowiedzialność w tej kwestii;
  • rozważ, w jakim stopniu na nastawienie Twoje i szkoły do zdarzenia ma wpływ skłonność przerzucania odpowiedzialności na ofiarę. Powszechnie uważa się, że to kobiety ponoszą odpowiedzialność za to, że do agresji i przemocy seksualnej doszło. Wielu ludzi wierzy, że powinnością kobiety jest zachowywać się i działać w sposób, który prawdopodobieństwo ataku zminimalizuje lub wykluczy całkowicie.

- Pamiętaj, że doświadczenie agresji i przemocy seksualnej silnie oddziałuje na samoocenę dziewczyny, szczególnie w aspekcie jej kobiecości i seksualności. Jednym ze społecznych kryteriów szacowania wartości seksualności kobiecej jest dostępność, rozumiana jako liczba i intensywność kontaktów z mężczyznami. Duża dostępność oznacza niską wartość. Napastowana seksualnie dziewczyna jest „dostępna”, a to oznacza dla niej, jak też dla osób postronnych, że jest „mniej warta” niż przed napastowaniem.

Jak rozmawiać z osobą poszkodowaną?

- Osobie poszkodowanej nie jest łatwo rozmawiać o tym, co się zdarzyło. Okaż zrozumienie, współczucie, wsparcie i troskę. Słuchaj aktywnie, pamiętaj o: kontakcie wzrokowym, otwartej postawie ciała, adekwatnej mimice, empatycznym odzwierciedlaniu uczuć, parafrazowaniu.

- Stosuj pytania otwarte, ułatwią one swobodną wypowiedź osobie poszkodowanej.

- Unikaj osądzania, moralizowania. Nie nawiązuj w rozmowie i nie zadawaj pytań odnoszących się do doświadczeń seksualnych osoby poszkodowanej.

- Dąż do ustalenia prawdy materialnej. Co się wydarzyło, kiedy, w jakich okolicznościach? Kto uczestniczył, kto był świadkiem. Było to jednorazowe zdarzenie, czy też element dłuższego ciągu zdarzeń.

- Poproś, aby osoba poszkodowana wskazała osoby, które dysponują wiedzą o zdarzeniu. Mogą to być osoby, które

1) były świadkami zdarzenia,

2) słyszały o zdarzeniu od osoby poszkodowanej i od sprawcy,

3) obserwowały reakcję osoby poszkodowanej na zdarzenie.

- Poinformuj, że zamierzasz zawiadomić o zdarzeniu pedagoga szkolnego, rodziców, a także porozmawiać ze sprawcą i ustalić z nim postępowanie naprawcze. Poinformuj rozmówcę o planowanych przez szkołę działaniach.

- Zgromadź dokumentację. Zrób notatkę z rozmowy, wyraźnie zaznacz, o jaki rodzaj przemocy chodzi, kto jest sprawcą, jak oceniasz prawdopodobieństwo powtórzenia się aktów przemocy. Jeśli przemoc była poważna, jakie przedsięwzięto środki bezpieczeństwa.

- Jeśli do przemocy doszło między osobami pozostającymi w bliskim związku, zapytaj o naturę, częstotliwość i intensywność aktów przemocy (czy był to szantaż emocjonalny, przemoc fizyczna, przymuszanie do seksu). Porozmawiaj o sposobie zapewnienia bezpieczeństwa.

- Napastowanie seksualne może mieć poważne następstwa. Rozważ wspólnie z osobą poszkodowaną, czy pomoc psychologiczna jest potrzebna. Jeśli osoba poszkodowana wspomina o samobójstwie, natychmiast poinformuj o tym pedagoga oraz rodziców. Wspólnie zapewnijcie profesjonalne psychologiczne wsparcie. Zapewnij o poufności i ochronie przed odwetem.

- Jeśli osoba poszkodowana spodziewa się, że napastowanie seksualne będzie się powtarzać, porozmawiaj o tym, jak można przeciwstawić się przemocy.

- Zapewnij, że personel szkoły będzie odtąd uważnie obserwował zachowanie sprawcy i jego relacje z osobą poszkodowaną. Zachęć osobę poszkodowaną, aby informowała Cię o każdym kolejnym incydencie oraz o próbach odwetu, jeśliby się takie miały pojawić.

Jak rozmawiać ze sprawcą?

Jakiekolwiek byłyby przyczyny, dla których uczeń dopuszcza się napastowania seksualnego, zadaniem personelu szkoły jest powstrzymanie go przed kontynuowaniem takiego zachowania. Można to zrobić na wiele sposobów. Niektórym uczniom wystarczy uwaga otrzymana od osoby dorosłej, a czasem nawet od kolegi lub koleżanki. Inni, szczególnie ci, którzy często bądź w szczególnie dolegliwy sposób napastują koleżanki, potrzebują bardziej pogłębionych działań wychowawczych, aby mogli zmienić swoje zachowanie. Oto kilka pomocnych sugestii:

- Pozwól, aby sprawca przedstawił przebieg zdarzenia ze swojej perspektywy. Nie pozwól jednak, by przerzucał winę i odpowiedzialność na ofiarę. Podkreśl, że bez względu na okoliczności to on podjął decyzję i dokonał czynu stanowiącego złamanie zasad.

-Skłoń sprawcę, by przemyślał swoje zachowanie i odpowiedział na kilka pytań: jakie zasady obowiązujące w szkole i w kontaktach z innymi złamałem? Które moje działania stanowiły złamanie zasad? Dlaczego zdecydowałem się na działania łamiące zasady? Co chciałem osiągnąć, postępując w ten sposób? Kto odczuł skutki moich działań? Jak inaczej mogłem postąpić? Jak zamierzam postępować w przyszłości? (patrz ramka: Jak skłonić sprawcę do właściwej oceny czynu? Dowiedz się więcej).

- Doprowadź do tego, by sprawca przeprosił osobiście albo pisząc list osobę, którą skrzywdził. W przeprosinach musi znaleźć się opis niewłaściwego zachowania i obietnica jego zaprzestania („Przepraszam, że umieściłem Twoje spreparowane zdjęcie na swoim blogu, już je usunąłem i więcej tak nie postąpię”).

Jeśli przeprosiny są składane w formie listu, przeczytaj go zanim zostanie przekazany adresatce. Bądź obecny przy składaniu przeprosin, po to, by udzielić wsparcia osobie poszkodowanej, a także po to, aby mieć pewność, że cel przeprosin nie zostanie zaprzepaszczony przez wrogie gesty sprawcy bądź zapowiedź odwetu.

Jak doprowadzić sprawcę do właściwej oceny popełnionego czynu?

Ważne jest, aby sprawca uświadomił sobie niewłaściwość swojego postępowania, uznał swoją odpowiedzialność i dostrzegł rozmiary krzywdy wyrządzonej ofierze. W tym celu należy wskazać sprawcy, że racjonalizacje i usprawiedliwienia to w istocie wypaczenia myślenia lub inaczej zniekształcenia poznawcze. Przez zniekształcenia poznawcze rozumie się proces zaburzenia oceny codziennych doświadczeń tak, by były zbieżne z przekonaniami. Niektóre osoby zabiegają o to, aby charakter doznawanych przez nią doświadczeń pozostał spójny z ich ukrytymi negatywnymi przekonaniami i w tym celu wytwarzają zniekształcenia poznawcze. Sprawcy przemocy najczęściej podlegają następującym zniekształceniom poznawczym:

  • ukrycie danego zachowania (ona kłamie, do niczego nie doszło, ja tylko flirtowałem);
  • ukrywanie swojej odpowiedzialności (jak dziewczyna nosi dekolt do pępka, to
  • niech się nie dziwi, że chłopak to wykorzysta);
  • minimalizowanie skutków własnego zachowania (nic się nie stało);
  • racjonalizacja (sama tego chciała, jej się to podobalo).

ZWALCZANIE TERRORYZMU MIĘDZYNARODOWEGO W POLSKIEJ POLITYCE BEZPIECZEŃSTWA

Zwalczanie terroryzmu

Spotkanie poświecone będzie analizie powstawania polskiej strategii i polityki bezpieczeństwa w odniesieniu do zagrożenia, jakim jest terroryzm międzynarodowy, obecnemu systemowi przeciwdziałania terroryzmowi międzynarodowemu w Polsce, oraz dyskusji na temat strategii działań  antyterrorystycznych przyjętych w innych krajach.

Dzieje ludzkiego gospodarowania. Mariusz Jastrząb

Niniejsza książka powstała na podstawie wykładów z historii gospodarczej, które w ciągu ostatnich kilku lat wygłaszałem dla studentów Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie. Stanowi systematyczną prezentację dziejów gospodarczych od paleolitu do okresu po drugiej wojnie światowej. Koncentruje się na historii Europy. Ponieważ interesował mnie układ stosunków ekonomicznych między cywilizacyjnym centrum a obszarami peryferyjnymi, w niektórych partiach książki w ograniczonym zakresie dotykałem też kwestii rozwoju gospodarczego terytoriów i państw pozaeuropejskich. W toku wykładu starałem się kłaść nacisk na te procesy ekonomiczne, które ukształtowały współczesną Europę oraz pozwoliły jej uzyskać prymat ekonomiczny na świecie.

W europejskiej tradycji intelektualnej wywodzącej się jeszcze z okresu oświecenia silnie obecne jest przeświadczenie o tym, że człowiek jest istotą mającą naturalną skłonność do handlu i wymiany dóbr, że posiada hedonistyczną naturę, a w związku z tym nieograniczone potrzeby. Stara się w związku z tym tak użytkować swoje ograniczone zasoby, aby maksymalizować zadowolenie. Tylko krok stąd do wniosku, że człowiek „od zawsze” podejmował decyzje, kierując się takimi regułami racjonalności, jakie obowiązują we współczesnej gospodarce. Oznaczałoby to, dla przykładu, że nasz żyjący wiele tysięcy lat temu przodek rzeczywiście rozważał, czy powinien podjąć ryzyko polowania, czy też może zrezygnować z bardziej kalorycznego pokarmu mięsnego i zbierać kłosy dziko rosnących zbóż, które dostarczały mu mniej kalorii, ale nie narażały na niebezpieczeństwo utraty życia w starciu z groźnym zwierzęciem. Oznaczałoby to również, że takie pojęcia jak niedobór, czy rzadkość dóbr były dla ludzi zawsze zrozumiałe i znaczyły dla naszych pradziadów dokładnie to samo, co znaczą dla nas. Spróbuję w niniejszej książce pokazać, że to nieprawda. Ludzie rzeczywiście bardzo wcześnie zaczęli wymieniać się rozmaitymi dobrami, ale wymiana ta nie musiała odbywać się na zasadzie ekwiwalentności. Zasady racjonalności gospodarowania przedstawiały się zupełnie inaczej w feudalnej, prawie bezpieniężnej rzeczywistości Europy Zachodniej wczesnego średniowiecza, inaczej w zglobalizowanej już gospodarce rynkowej końca XIX wieku, a jeszcze inaczej w gospodarce realnego socjalizmu.

Celem niniejszej pracy jest zatem również ukazanie związków pomiędzy ekonomią a innymi sferami życia, pokazanie że ludzie w swych działaniach na polu gospodarczym nie zawsze kierowali się dążeniem do maksymalizacji zysku, a na ich wybory wpływały czynniki religijne, polityczne czy społeczne. Poza tym, praca ma pomóc czytelnikowi zrozumieć, skąd wzięło się wiele współczesnych instytucji gospodarczych np. różne typy spółek, towarzystwa ubezpieczeniowe, giełdy papierów wartościowych, czy jak ewoluowały zasady polityki gospodarczej państwa. Ma również pokazać, że ludzie stojący wobec podobnych problemów ekonomicznych w różnych miejscach i w różnych czasach, często reagują na nie bardzo podobnie, a wiele ze stosowanych dzisiaj sposobów działania na polu gospodarczym stanowi nieświadomy powrót do praktyk z przeszłości.

Co dalej z terroryzmem? dr Krzysztof LIEDEL

dr Krzysztof LIEDEL – zastępca dyrektora Departamentu Bezpieczeństwa Pozamilitarnego  w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego

Nie wierzymy już w koniec historii, nie budzą naszego zaufania deklaracje o powszechnym pokoju, z dużym dystansem odnosimy się do deklaracji „dobrej woli” składanych przez poszczególnych aktorów stosunków międzynarodowych. I nie da się ukryć, że mamy po temu bardzo dobre powody.

Rzeczywistość,  która  nas otacza pokazuje  niemal każdego dnia, że nie ma takich okoliczności  i takich warunków, które dla wszystkich byłyby akceptowalne, które zaspokoiłyby wszystkie dążenia i ambicje i które dawałyby szansę na trwały pokój − nie tylko w kontekście czysto militarnym, ale także w kontekście konfliktów asymetrycznych.

Środkiem  takiej  właśnie  asymetrycznej  walki, który jest niezmiennie popularny i powszechny, wydaje się być terroryzm. Propagowany  przez  badaczy,  między  innymi  Davida C.  Rapoporta,  koncept, mówiący  o  tym,  że terroryzm jako zjawisko ma konkretną, liniowo  rozwijającą  się  historię,  zdaje  się  dawać nadzieję, że wróży to tak czy inaczej definiowany koniec tejże historii. Chcielibyśmy w to wierzyć, ale czy to możliwe?

W  tym  kontekście  szczególnie  istotne wydaje się  poddanie  analizie  wydarzeń  związanych z  zagrożeniem  terrorystycznym,  które miały  miejsce  pod  koniec  października i  na  początku  listopada  tego  roku.  Światem wstrząsnęły w  tym okresie dwa  kryzysy  terrorystyczne obydwa konotowane jednoznacznie  jako zagrażające bezpieczeństwu państw i ich obywateli, oba na skalę międzynarodową. Co istotne – często opisywane w tych samych tekstach  dziennikarskich,  przywoływane  niemal jednym tchem w komentarzach obserwatorów otaczającej nas rzeczywistości.

Czemu  należy  się  zastanowić  nad  tymi zbieżnościami? Wbrew pozorom są one niezmiernie istotne  –  i  zarazem  niepokojące. Niepokojące,  ponieważ  niezależnie  od  komentarzy „na  jednym  oddechu”  i  odniesień do  powszechnego  zagrożenia  terroryzmem, mieliśmy  do  czynienia  z  dwoma  zupełnie rożnymi  terroryzmami,  terroryzmami  rożnych epok,  które  określamy  mianem  „znaku  naszych czasów”, podczas gdy drugi przechodzi właśnie wielki come back.

Pierwszy  przypadek,  o  którym  mowa,  to oczywiście przechwycone w samolotach towarowych przesyłki  z  ładunkami wybuchowymi, nadane w Jemenie z miejscem przeznaczenia w  USA  –  konkretnie  w  miejsca  kultu  judaistycznego. Nie  podlega  wątpliwości,  iż  jest to kolejny etap  światowego dżihadu – wojny  ze światem Zachodu, która wciąż zachowując  swoją dynamikę szuka kolejnych dróg i metod  walki,  które  pozwoliłyby  na  zadawanie  strat i powodowanie ofiar.

Drugi – to seria wydarzeń w Grecji. W ramach tej  serii  prób  zamachów  na  celownik trafiły  liczne  państwa  oraz Unia  Europejska. Przesyłki  z  materiałami  wybuchowymi  trafiły do  ambasad  państw,  identyfikowanych  jako przedstawiciele  rozwijającej  się  społeczności demokratycznych państw, cieszących się przywilejami liberalnych  i  szanujących  pluralizm i prawa człowieka zasad ustrojowych, do osób stojących na czele tych państw oraz do instytucji UE, która jest symbolem współpracy tych państw. O sprawstwo w wypadku tych wydarzeń podejrzewane  jest  lewackie  ugrupowanie greckie, które – jak wynika z dostępnych przesłanek – nie ma nic wspólnego ze „świętą wojną” ugrupowań spod znaku Al Kaidy.

Jak nietrudno zauważyć, można tu dostrzec bardzo  niepokojący  wzorzec  –  ta  sama  (pod względem przesłanek wyboru celu) grupa podmiotow  stała  się  obiektem  ataku    ze  strony dwóch  zupełnie  rożnych  przeciwników.  Taka refleksja, jeśli nie zostanie z czasem zweryfikowana negatywnie, prowadzi do zatrważających konsekwencji. Od wieków bowiem wiadomo, że  prowadzenie  wojny  na  więcej,  niż  jednym froncie, może okazać się idealnym sposobem na porażkę.

Współczesne państwa robią, co tylko pozostaje w  ich mocy  oraz w  granicach obowiązującego prawa, aby postawić ochronną barierę pomiędzy swoimi obywatelami, a zagrażającymi im ugrupowaniami terrorystycznymi. Początek walki z islamistycznym terroryzmem, który wszedł na drogę „świętej wojny” postawił przed nami wyzwanie w postaci konieczności dostosowania się do nowej taktyki  walki, do rozpoznawania zagrożenia obcego kulturowo  i mentalnie,  zmusił  do  wypracowania nowych narzędzi i algorytmów działania służby i instytucje bezpieczeństwa.

W  chwili,  w  której  powoli  zaczynaliśmy kształtować  efektywne  i  wydajne  systemy bezpieczeństwa, odpowiadające  na  te  nowe  wyzwania, okazało się, że głowę podnoszą takie  ugrupowania, z którymi walkę – jak się wydawało  – zostawiliśmy za sobą.

Terroryzm  lewacki  jest  wyzwaniem  innym, niż  terroryzm  islamistyczny. W  sytuacji dalszej aktywacji ugrupowań  z  tej  „rodziny” ideologicznej, służby i instytucje bezpieczeństwa staną po raz kolejny przed tym właśnie przeciwnikiem. Okaże  się,  że  potrzeba  rozdzielania  sił  i  środków,  że  monitorowanie i rozpoznawanie zagrożeń dotyczy innych niż w ostatnich latach grup społecznych, że naszym przeciwnikiem przestaje być tylko home grown  terrorism,  a  dołącza  do  niego  –  na powrót, podkreślmy – domestic terrorism.

Poza  prostym  zagrożeniem  wynikającym z konieczności rozdzielenia  sił  i środków bezpieczeństwa,  przynajmniej  w  obszarze  rozpoznania zagrożeń i  profilaktyki  społecznej,  staniemy również  przed  innym  zagrożeniem.  Już w  chwili  obecnej  wzrost  obecności  środków bezpieczeństwa  i  zagrożeń,  na  które  są  one odpowiedzią,  zmienia  nasze  społeczeństwa. Musimy  „pilnować”  nie  tylko  terrorystów,  ale także wpływu, który wywierają oni na nasz sposób  myślenia,  a  tym  samym  na  naszą  tożsamość. Przekształcanie społeczeństw dobrobytu w  społeczeństwa  strachu  nie  jest  teorią  –  to rzeczywistość, która nas otacza.

Jeśli  staniemy  przed  zupełnie  nową  grupą zagrożeń, płynących na dodatek ze strony wroga prawdziwie wewnętrznego, dzielącego społeczeństwo na najbardziej bazowym poziomie, to zagrożenie dla naszej tożsamości i wartości, które nasza cywilizacja reprezentuje, stanie się jeszcze większe.

Okazało się, że mimo wielkich nadziei nie nastąpił  wraz  z  końcem  zimnej  wojny  koniec historii. Wydaje  się,  że  na  koniec  zagrożenia terrorystycznego również nie możemy liczyć. To mało optymistyczna refleksja, ale zarazem refleksja, która nakłania do bycia czujnym i przygotowanym.  Tym  samym  zaś  –  daje  nadzieję na ostateczne zwycięstwo.

Tezy  zawarte  w  powyższym  artykule  wyrażają  wyłącznie  opinie Autora  i  nie  prezentują oficjalnego  stanowiska  Biura  Bezpieczeństwa Narodowego.

Artykuł został opublikowany w piśmie „Ochrona mienia i informacji” nr 6/2010(91)