22 sty
Gospodarka i geopolityka. Dokąd zmierza świat?
Zmieniające się warunki społeczno-gospodarcze, w których funkcjonują jednostki i społeczności (globalizacja, szeroko pojęte uwarunkowania geopolityczne, mechanizmy konkurencyjności sektorów i gospodarek) czynią koniecznym uświadomienie jak najszerszemu kręgowi odbiorców, że przyszłość nie będzie stanowić prostego linearnego odwzorowania dotychczasowych mechanizmów i trendów rozwoju. Dominujący od upadku ZSRR paradygmat myślenia o przyszłości (zarysowany chociażby przez Francisa Fukuyamę) przestał odpowiadać potrzebom analizy otaczającej nas rzeczywistości. Na scenie globalnej pojawili się – lub powrócili na nią – potężni „aktorzy” (Chiny, Rosja, Indie) dążący do odzyskania „przynależnej” im pozycji na arenie międzynarodowej. Alternatywna perspektywa analityczna wskazuje na duże prawdopodobieństwo odwrócenia obserwowanych dotychczas tendencji rozwojowych. Dość często można spotkać się z „przepowiedniami” głoszącymi, że już wkrótce świat opisywany perspektywą badawczą Adama Smitha i Davida Ricardo – świat, w którym „wszyscy” osiągają korzyści z wzajemnej współpracy i wymiany – może bezpowrotnie odejść w przeszłość. W literaturze zachodniej – choć na razie „z pewną taką nieśmiałością” – zaczyna przebijać się pogląd, że świat jutra może ewoluować w kierunku wizji dwóch Tomaszów – Malthusa i Hobbesa – tj. charakteryzować się nasilającym konfliktem interesów pomiędzy poszczególnymi „graczami” dążącymi do uzyskania jak największego dostępu do bogactw naturalnych (w tym wody) i rynków zbytu w celu zabezpieczenia swoich „strategicznych interesów”.
Powstaje pytanie czy katalizatorem takiej, niekorzystnej również dla Unii Europejskiej i Polski, zmiany uwarunkowań globalnych nie jest poważny kryzys ekonomiczny, którego oznaki obecnie obserwujemy? Naszym zdaniem przyszłość poszczególnych państw, przedsiębiorstw i społeczeństw będzie determinowana przez ich zdolność adaptacji do zmieniających się warunków. Nie mamy tu jednak na myśli adaptacji „reaktywnej” polegającej na próbach naśladowania liderów (którzy i tak będą korzystać z tzw. first mover advantage), ale „proaktywnej” polegającej na przewidzeniu – z odpowiednim wyprzedzeniem – obszarów (chodzi tu głównie o branże i sektory, a także społeczne mechanizmy, które będą decydować o pozycji konkurencyjnej poszczególnych państw i regionów w przyszłości). Powyższym zagadnieniom zamierzamy poświęcić znaczną cześć naszych rozważań, których źródło stanowić będą przemyślenia powstałe w oparciu o analizę sytuacji międzynarodowej, wnioski z konferencji naukowych, w których mieliśmy przyjemność uczestniczyć, czy też lekturę zachodnich (głównie amerykańskich2) publikacji z zakresu polityki gospodarczej i stosunków międzynarodowych.
Celem jest przybliżenie grupie docelowej (studenci, publicyści, być może również politycy czy decydenci) alternatywnego – w stosunku do dominującego w większości środków masowego przekazu – sposobu postrzegania świata. Trudno bowiem uporczywie obstawać przy poglądzie o dominacji rozwiązań czysto rynkowych, gdy największe przemiany gospodarcze dokonują się w krajach charakteryzujących się znaczną rolą państwa w życiu gospodarczym (w tym podejmowaniem przez nie strategicznych decyzji wspierania tych działów i sektorów gospodarki, których powodzenie zadecyduje o jutrzejszym „być albo nie być” na scenie globalnej). Co więcej „wymuszane” przez rynek myślenie o gospodarce w perspektywie krótkoterminowej jest, naszym zdaniem, najprostszą drogą do pogłębienia dystansu rozwojowego w stosunku do liderów, co będzie negatywnie przekładać się na poziom życia przyszłych pokoleń. W tej grupie rozważań przybliżone będzie m.in., traktowany dotychczas w naszym kraju z dużym dystansem, dorobek amerykańskiego ekonomisty, zajmującego się determinantami rozwoju regionalnego – Richarda Floridy. Autorzy mają nadzieję, że przedstawiony przez niego sposób analizy przesłanek rozwoju regionów i krajów jest równie istotny z punktu widzenia pozycji tych podmiotów na arenie globalnej, jak propozycje Unii Europejskiej realizowane w ramach Polityki Spójności.
Autor ten wprowadza pojęcie „klasy kreatywnej” jako czynnika, który już obecnie determinuje potencjał rozwoju poszczególnych regionów i państw. Powstaje pytanie, czy w Polsce możliwe jest, by myślenie o „kapitale ludzkim” przybrało wymiar niezbędny z punktu widzenia potrzeb rozwojowych XXI wieku i stanowiło czynnik w sposób istotny determinujący rozwój naszego kraju.
Rozliczne obserwacje – w tym dotyczące wsparcia kreatywnych jednostek przez odpowiednie agendy państwowe w Polsce – pokazują nie tylko, jak wiele jest w tym zakresie do zrobienia, jeśli chodzi o zapewnienie kapitałowi ludzkiemu należnego mu miejsca we współczesnej gospodarce naszego kraju. Chcemy w tym miejscu pokazać – posiłkując się m.in. przykładami zawartymi w książce Hamela i Breena pt. Zarządzanie jutra i innych pracach z zakresu zarządzania, że istnieje alternatywa dla hierarchicznych form organizacji wysiłku ludzkiego, i że tłumienie inicjatyw oddolnych w imię uświęconego organizacyjnego status quo jest drogą ku ograniczaniu nie tylko przyrodzonego dążenia jednostek ludzkich do samodoskonalenia się, ale także potencjału rozwojowego kraju. W Polsce myślenie o przyszłości jest niewystarczająco spopularyzowane, stanowiąc domenę wąskich, specjalistycznych opracowań akademickich czy też przedmiot konferencji naukowych, których konkluzje nie docierają do szerokiego ogółu społeczeństwa, ani co gorsza decydentów, kształtujących przyszłość naszego kraju. Jednym z niewielu ośrodków grupujących naukowców myślących o przyszłości w ujęciu nowoczesnym, postrzegającym ją jako coś, co właściwie dzieje się „tu i teraz” jest Komitet Prognoz Polska 2000 Plus Polskiej Akademii Nauk. Powstaje jednak pytanie o krąg odbiorców przygotowywanych przez tę jednostkę analiz i projekcji przyszłości. Czy jednak myślenie o przyszłości ma w ogóle sens? Obserwując pewne decyzje najważniejszych ludzi w naszym kraju, wydaje się, że tak, ale tylko wtedy, gdy tą przyszłością jest perspektywa najbliższych wyborów. Przejawem krótkowzroczności była, naszym zdaniem, likwidacja Rządowego Centrum Studiów Strategicznych, które stanowiło – niezależnie od oceny realizacji powierzonej jej misji – jedyną na szczeblu administracji centralnej wyspecjalizowaną placówkę myślenia o przyszłości. Jako byli pracownicy tej instytucji próbujemy niniejszą książką uzupełnić lukę powstałą w myśleniu strategicznym po jej upadku, a w niektórych elementach uzupełnić realizowaną przez nią kiedyś misję o elementy, jakich ona nie mogła obejmować na skutek bieżących ograniczeń tzw. gry politycznej. Szczególnie interesujące są obserwowane w ostatnich latach działania na rzecz modernizacji funkcjonowania sfery publicznej (takie jak np. wysiłki na rzecz upowszechnienia „oceny skutków regulacji” czy też „budżetu zadaniowego”). Bez gruntownej zmiany filozofii funkcjonowania sfery publicznej i mentalności jej przedstawicieli owe „wycinkowe” reformy nie są jednak w stanie, same w sobie, spełnić wspomnianej powyżej „proaktywnej” funkcji. W tym celu konieczne jest, by towarzyszyło im długofalowe strategiczne myśle nie na szczeblu agend rządowych. Dotychczasowe wysiłki w tym zakresie należy ocenić jako niewystarczające – przyjęta przez RM w 2006 roku Strategia Rozwoju Kraju 2007–2015, nie stanowi, naszym zdaniem, przełomu, gdyż nie przyjmuje jako priorytetu wprowadzenia niezbędnych zmian w strukturze gospodarki. Zmiany te są przy tym niemal niemożliwe do przeprowadzenia w sytuacji braku długofalowej (np. 20-letniej) właściwej Strategii Rozwoju Kraju, której narzędziem wykonawczym byłaby właściwa „Strategia Przemian Strukturalnych”, której zasadnicze ramy może stanowić istniejący dorobek nauki polskiej.
Reasumując, w opracowaniu przedstawione są, elementy analizy międzynarodowej sytuacji geopolitycznej są w logiczny sposób przeplatane z próbą oceny dokonujących się obecnie i spodziewanych w przyszłości zmian w funkcjonowaniu gospodarki światowej, krytyka przeszłości pojawia się w nich jedynie wtedy, gdy będzie to konieczne jako punkt wyjścia do analizy teraźniejszości, a ta ostatnia stanowi jedynie punkt wyjścia do spojrzenia w przyszłość. Opracowanie opiera się w większym stopniu na prezentacji i komentarzu do niezbyt znanych w Polsce ONZ-owskich raportów State of the Future, czy też wizji przedstawianych przez amerykańską National Intelligence Council, tudzież prognoz George’a Friedmana zawartych w książce The Next 100 Years. A Forecast for the 21st Century, niż ze światem krótkoterminowych prognoz prezentowanych w ramach analiz bieżącej sytuacji rynkowej. Analiza obywała się za pomocą subiektywnego klucza wyboru – pewien zakres najbardziej, zdaniem autorów interesujących współczesnych opracowań dotyczących przyszłości świata. Zainspirowały nas do dyskusji na temat zawartych w nich wizji oraz próby ich interpretacji. Materiał ten pozwala na sformułowanie bardziej „całościowych” wniosków nt. tego, co może przynieść przyszłość. Autorzy zdaja sobie sprawę, że przyszłość – niezależnie od prób jej prognozowania – wielokrotnie nas zaskoczy. Istotne jest jednak, by zaskoczeń tych było jak najmniej..

